Categories
blog

Harris: Więc dźwignie rządu obracają się powoli, by być jak najbardziej banalnym

Harris: Więc dźwignie rządu obracają się powoli, by być jak najbardziej banalnym

Wells: Nie chodzi o to, że ambona Trumpa nie ma żadnej mocy, ale jeśli ostatecznie decyzja należy do władz stanowych i lokalnych, to ich decyzje powinny być analizowane.

Berman: Zgadza się. Podejmują decyzje o tym, kiedy otworzyć, a kiedy zamknąć, bardziej niż rząd federalny. Ale prezydent mógłby podważyć decyzje rządów stanowych o zamknięciu gospodarki. Można było zobaczyć sytuację, w której prezydent mówi z Białego Domu, że naród powinien być otwarty. Ale Andrew Cuomo powiedziałby, że Nowy Jork, który jest tak ogromną częścią gospodarki narodowej, wciąż jest zamknięty. Jak to będzie działać? Jesteśmy na niezbadanym terytorium i po prostu nie wiemy, jak to będzie wyglądać.

Pisarz sztabowy James Hamblin otrzymuje wiele dziwnych odpowiedzi w mediach społecznościowych. Niedawno napisał o hydroksychlorochinie, leku, który prezydent Donald Trump produktopinie reklamował jako lek na COVID-19, i wygląda na to, że trolle z Twittera przyszły po niego.

Po doniesieniu o „architekturze dezinformacji” mającej pomóc Trumpowi w ponownym wyborze Trumpa, dziennikarz McKay Coppins napisał o tym, jak ten zestaw narzędzi został wykorzystany podczas pandemii. Dołącza do Hamblina i producentki wykonawczej Katherine Wells w podkaście Social Distance, aby porozmawiać o współczesnej propagandzie i historii dezinformacji.

Posłuchaj ich pełnej rozmowy tutaj:

Subskrybuj Social Distance w Apple Podcasts, Spotify lub innej platformie podcastowej, aby otrzymywać nowe odcinki zaraz po ich opublikowaniu.

Poniżej znajduje się zredagowany i skondensowany zapis ich rozmowy.

Katherine Wells: Dobra, oto umowa, McKay. Jim i ja rozmawialiśmy w zeszłym tygodniu o hydroksychlorochinie. Pisał o tym na Twitterze, a ja sprawdzałem jego odpowiedzi na Twitterze, które wydają się zły na niego za to, że sceptycznie podchodzi do tego leku. Mogę uwierzyć, że istnieje grupa ludzi, których Jim po prostu irytuje na Twitterze. Ale chciałem cię zapytać, czy może być coś innego.

McKay Coppins: Co się dzieje, jest przynajmniej kilka kont na Twitterze, które wydają się być zaprojektowane tylko w ciągu ostatnich kilku miesięcy wyłącznie w celu wzmocnienia tego leku. A potem jest wielu ludzi, którzy opowiadają się za tym dla celów politycznych, to znaczy, że chcą uzasadnić lub usprawiedliwić prezydenta Trumpa. I prawdopodobnie jest też grupa ludzi, którzy naprawdę w to wierzą. Jednak wiele działań na Twitterze i aktywności w mediach społecznościowych związanych z tym lekiem nie jest dokładnie tym, czym się wydaje.

Wells: Czy to tylko kwestia Twittera?

Coppins: Och, zdecydowanie nie. Jeśli włączysz Fox News, jeśli słuchasz konserwatywnego radia, jeśli spędzasz czas na określonych grupach na Facebooku, ta rozmowa toczy się wszędzie. Szczerze mówiąc, są ludzie, którzy prowadzą ten program w wyrafinowany sposób i wydają się przekonywać wielu ludzi, którzy chcą w to uwierzyć.

James Hamblin: Dla mnie konsekwentnym tematem, który widzę, jest sianie chaosu – po prostu chcę, żeby ludzie wyglądali na podzielonych wzdłuż linii partyzanckich, żeby sprawiali wrażenie, że się nie zgadzają prawie bez powodu. Dlaczego mobilizujesz te roboty wokół hydroksychlorochiny? To lek generyczny. Żadna firma farmaceutyczna nie ma na tym wielkich zysków. Nie mogę kierować się żadnym innym motywem niż: Chcemy, aby ludzie wydawali się podzieleni. Chcemy podzielonej Ameryki według partyzanckich linii. A oto jeden ze sposobów, w jaki możemy to zrobić.

Coppins: Tak, w polityce są to tak zwane kwestie klina. Kandydaci wyszukują konkretne problemy klinowe, aby stworzyć ten podział i określić swoją pozycję po jednej stronie podziału. A kiedy debata dotyczy reformy edukacyjnej, podatków czy czegokolwiek, wyraźnie widać prawdziwe ideologiczne linie podziału. I ma sens, że chcesz stworzyć klin i wymusić debatę lub rozmowę. Ale kiedy zastosujesz tę polityczną taktykę do niesprawdzonego leku, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Podsycasz płomienie podziału wokół czegoś, co nie jest ideologiczne; to nie jest polityczne ani stronnicze. To kwestia nauki, że nie mamy wystarczających danych naukowych, aby udowodnić, za czym opowiada się jedna ze stron.

Zamiast tego staje się po prostu internetowym meczem krzyczącym i zamienia go w sposób na demonizowanie drugiej strony lub podpieranie własnej. Nie chcę, żeby było to zbyt filozoficzne, ale zawsze myślę o Hannah Arendt, teoretyk polityki, która pisała o wielkich sukcesach totalitarnych reżimów XX wieku. I tu parafrazuję, ale napisała, że ​​celem propagandy nie jest wpajanie przekonania. To zniszczenie zdolności do formowania czegokolwiek. Próbujesz po prostu sprawić, by ludzie byli na tyle cyniczni, by nie byli w stanie pojąć pewnej idei lub rzeczywistości. Po prostu chcesz, żeby ludzie byli plastyczni i cyniczni.

Wells: Jeśli po prostu zasypiesz ich określoną wiadomością we właściwym czasie, możesz sprawić, by zachowywali się w określony sposób.

Coppins: Tak, dokładnie. To właśnie jest interesujące w tym konkretnym podręczniku, ponieważ jeśli porozmawiasz z naukowcami zajmującymi się propagandą i dezinformacją, powiedzą, że do niedawna większość autokratycznych reżimów, a nawet po prostu nieliberalnych przywódców politycznych, próbowało cenzurować głosy sprzeciwu. i niewygodne informacje. Zamknęliby opozycyjne gazety i wsadzili dziennikarzy i dysydentów politycznych do więzienia. W ten sposób utrzymywali kontrolę i władzę.

W ciągu ostatnich 10 czy 20 lat widzieliście, że wiele nieliberalnych reżimów na całym świecie uświadomiło sobie, że w erze tak zwanej „obfitości informacji”, gdzie każdy ma internet, każdy ma media społecznościowe, każdy ma Telewizja, radio i książki, bardzo trudno jest w pełni powstrzymać rozprzestrzenianie się informacji. O wiele skuteczniejsze jest zalewanie strefy mnóstwem treści, propagandy, dezinformacji i szumu. A to się nazywa cenzura przez hałas. Zasadniczo zagłuszasz głosy sprzeciwu, zamiast wrzucać je do więzienia.

Wells: Pamiętam, jak kiedyś rozmawiałem z kimś, kto dorastał w Chinach, i rozmawialiśmy o dezinformacji w chińskich mediach i mediach kontrolowanych przez państwo i tego typu rzeczach. A ja na to: „Och, to wydaje się takie dezorientujące”. I pamiętam, jak powiedziała: „Cóż, w Chinach po prostu wiemy, żeby temu nie ufać. Ale w USA nadal wierzysz w to, co słyszysz”.

Coppins: Tak. To taki dobry wgląd i ważny punkt. Myślę, że jest to poważny problem w naszym społeczeństwie i wynika z czegoś dobrego, czyli z tego, że w porównaniu z wieloma innymi częściami świata nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że nasz własny rząd prowadzi skoordynowane kampanie dezinformacyjne przeciwko nam.

Jeśli porównasz nas jako ludzi do, na przykład, ludzi z Europy Wschodniej lub krajów bałtyckich, którzy poświęcili całe pokolenia na zajmowanie się rosyjską dezinformacją i rosyjską propagandą, przekonasz się, że są oni o wiele bardziej bystrzy i szczerze mówiąc, o wiele bardziej cyniczny. Mamy również to fundamentalne przekonanie, które moim zdaniem jest ogólnie dobre, w wolność słowa. Naprawdę wierzymy, że sprzeciwy i opinie nie powinny być cenzurowane. I instynktownie odrzucamy wszelkie próby cenzurowania mowy.

Wells: Ale to jest rodzaj etyki, która pochodzi z czasów, gdy narzędziem kontroli była cenzura, a nie powódź.

Coppins: Dokładnie. I czytasz jak wszystkie słynne powieści o przyszłej dystopii – wszystkie są bardzo zaniepokojone cenzurą, jak państwo wchodzące i palące książki lub wrzucające stare artykuły z gazet do dziury w pamięci. Ta idea tak bardzo zabarwia literaturę o autorytaryzmie. Ale w tej nowoczesnej erze tak naprawdę to nie działa, przynajmniej nie w większości demokratycznych lub pozornie demokratycznych krajów.

Wells: Czy demokracja funkcjonalna zależy od wspólnego poczucia rzeczywistości?

Coppins: Tak, myślę, że cały amerykański eksperyment opiera się w pewnym stopniu na rynku idei i swobodnych debat i swobodnej wymiany poglądów. Ale myślę, że rynek idei działa tylko wtedy, gdy obiektywna rzeczywistość służy jako siła regulująca. Wszyscy musimy zacząć od tego samego zestawu podstawowych faktów, aby odbyć te wielkie, ważne debaty ideologiczne lub debaty polityczne. A jeśli wszyscy mamy swój własny zestaw faktów skrojonych na miarę lub faktów alternatywnych, to skutecznie uniemożliwia nam osiągnięcie konsensusu w jakichkolwiek kwestiach.

W tym odcinku Social Distance, pisarka Atlantic, Olga Khazan, udziela porad na temat moralnych względów zakupów w sklepie spożywczym i mówi o politycznych konsekwencjach klasyfikowania nisko opłacanych pracowników jako „niezbędnych” w tym kryzysie.

Posłuchaj odcinka tutaj:

Subskrybuj Social Distance w Apple Podcasts, Spotify lub innej platformie podcastowej, aby otrzymywać nowe odcinki zaraz po ich opublikowaniu.

Oto kilka najważniejszych informacji z wywiadu:

„Ci pracownicy zaczynają na nowo przemyśleć sposób, w jaki społeczeństwo traktuje ich pracę. Wszyscy — od Instacarta przez Amazon po Whole Foods — pytają: Czy możesz nam zapłacić więcej? Skoro jesteśmy tak ważni – jeśli jesteśmy niezbędni i musimy przyjść i wszyscy na nas liczą, czy powinniśmy dostawać trochę więcej niż 15 dolarów za godzinę?” „Myślę, że po tym, jak to wszystko się skończy, trudno będzie odzyskać niektóre z tych zabezpieczeń pracowników. Trudno będzie komuś powiedzieć: O tak, wtedy, gdy miałeś COVID-19, mogłeś dzwonić przez dwa tygodnie i nadal dostawać zapłatę. Ale teraz, gdy masz grypę, możesz po prostu wejść i kaszleć na wszystkich. Myślę, że trudno będzie włożyć dżina z powrotem do butelki. „W Ameryce jest wiele podziwu dla bogatych, a wielu socjologów i ludzi, którzy studiują na zajęciach, uważa, że ​​może to zacząć [punkt zwrotny]. Odnoszący sukcesy biznesmeni kryją się w swoich piwnicach, a kasjerzy są bohaterami społeczeństwa. Zastanawiam się, czy zobaczymy zmianę w sposobie postrzegania ubóstwa i bogactwa w USA”."

Redaktor zespołu, Adam Harris, dołącza do dr Jamesa Hamblina i Katherine Wells w naszym codziennym podkaście Social Distance. Opowiada o szczegółach podpisanej właśnie przez prezydenta ustawy o stymulacji koronawirusa i o tym, dlaczego mimo jej bezprecedensowych rozmiarów, to dopiero początek rządowego planu walki z kryzysem gospodarczym wywołanym pandemią.

Posłuchaj całego odcinka tutaj:

Subskrybuj Social Distance w Apple Podcasts lub Spotify (Jak słuchać)

Zredagowany i skondensowany zapis rozmowy:

James Hamblin: Nie wiem nic o tym, co dzieje się w Kongresie pod względem finansowym, ponieważ nie nadążam za wszystkim. Po prostu próbuję robić rzeczy naukowe.

Adam Harris: Zasadniczo to, co zrobił Kongres, to przekazanie 2 bilionów dolarów pakietu pomocy dla rodzin, edukacji, zdrowia publicznego, samorządów lokalnych i dużych korporacji. I okrzyknięto go niezwykłym aktem ponadpartyjności, ale już zakłada się, że to nie wystarczy. [Prawodawcy w Kongresie] nadal będą potrzebować kolejnego zastrzyku środków dla rodzin, które muszą płacić czynsz, dla firm, które musiały zamknąć swoje drzwi.

Katherine Wells: Daj mi jakieś rządowe 101, jak edukacja w stylu Schoolhouse Rock na ten temat. Więc sposób, w jaki Kongres głosuje nad ustawą, polega na tym, że wszyscy muszą znajdować się w tym samym pomieszczeniu.

Harris: Muszą być w kworum, więc większość członków musi tam być i przedstawić nakaz głosowania. To nie jest jednomyślna zgoda – coś, co mogą po prostu powiedzieć: Wszyscy zgadzają się, że to jest to, co musimy uchwalić, i po prostu uchwalają rachunek. Jeśli chcecie głosować nagrany, będą potrzebowali kworum. Więc teraz, zasadniczo, oznacza to, że potrzebują 216 członków, aby mieć kworum do głosowania.

Wells: Być osobiście, w tym samym pokoju?

Harris: Absolutnie. TAk. Muszą więc być osobiście w tym samym pokoju, aby głosować. I nastąpił pewien rozmach, aby to zmienić, ponieważ jest to bezprecedensowy kryzys, który wymaga trochę nowoczesnego myślenia. To ma sens, aby członkowie Kongresu mogli głosować wirtualnie. Ale od tej chwili tak właśnie powinni głosować.

Wells: To znaczy, wydaje się to trochę śmieszne, biorąc pod uwagę to, jak żyjemy. Ale czy jest jakiś powód, dla którego nie zastanawiam się, dlaczego to jest naprawdę ważne?

Harris: Największym powodem jest tradycja. To sposób, w jaki wszystko zostało zrobione. Ale wiesz, nie żyjemy już w XVIII wieku.

Wells: Jestem za to wdzięczny.

Harris: Bardzo podobnie. I to pokazało niektóre z tych pęknięć w systemie. Pokazuje to nawet przy takich rzeczach jak głosowanie. [Państwa] musiały odroczyć swoje wybory i nie mają skonfigurowanej infrastruktury głosowania przez pocztę. To rzucanie klucza francuskiego w proces głosowania.

Wells: Jak to możliwe, że możemy mieć system, który nie może reagować natychmiast?

Harris: Więc dźwignie rządu obracają się powoli, by być jak najbardziej banalnym. I zasadniczo to, co teraz próbują zrobić, to przyspieszyć reakcję na natychmiastowy kryzys. Systemy nie są przygotowane do radzenia sobie z takim procesem. Ustawodawcy dosłownie wyjeżdżali ze swoich domów w miejscach takich jak Michigan lub gdzie indziej – wyjeżdżali ze swoich domów, próbując wrócić do Waszyngtonu, aby głosować. Istnieje nacisk na zatrzymanie prawodawców w Waszyngtonie, ale oczywiście Senat ma teraz przerwę do 20 kwietnia. Oznacza to, że wiele osób opuści Dystrykt, aby wrócić do domu. Ale ponieważ jest to bardzo natychmiastowy kryzys, jeśli coś się zepsuje w przyszłym tygodniu – to znaczy, widzieliśmy już ponad 3 miliony wniosków bezrobotnych. Jeśli coś innego zepsuje się do znaczącego punktu w przyszłym tygodniu, a członkowie Senatu już poszli do domu, będą musieli wrócić do Kongresu z powodu tych surowych ograniczeń w podróżowaniu.

Wells: Czy możesz nam przedstawić przegląd głównych punktów projektu ustawy?

Harris: Największą rzeczą, o której wszyscy mówili, były płatności gotówkowe. Szacuje się więc, że płatności gotówkowe dla Amerykanów wynoszą 300 miliardów dolarów. Masz również 260 miliardów dolarów na zasiłki dla bezrobotnych. Masz 350 miliardów dolarów przeznaczonych dla Small Business Administration na oferowanie pożyczek małym firmom. Jest 10 miliardów dolarów na dotacje w nagłych wypadkach, 58 miliardów na linie lotnicze, 8,8 miliarda na żywienie dzieci i 450 milionów na banki żywności. Więc jest tam dużo. Jest to zasadniczo próba zbudowania siatki bezpieczeństwa socjalnego, gdy ludzie spadają.

Wells: Wydaje się, że to dobry pierwszy krok. Rozumiem, że będziemy musieli to powtórzyć, ale gdzie są słabe punkty w praktycznej realizacji tego? Wiesz, miliardy i miliardy dolarów, biliony dolarów, brzmi jak dużo pieniędzy. Ale jak to właściwie zostanie wdrożone? A jak myślisz, jakie są jego mocne i słabe strony?

Harris: Najważniejszą rzeczą jest to, że to może nie wystarczyć. Większość osób, które zarabiają mniej niż 75 000 USD, może oczekiwać jednorazowej wypłaty gotówki w wysokości 1200 USD. [Większość] par małżeńskich dostawałaby ten czek i 500 dolarów na dziecko. Rzeczy jak te. Rozmawiałem jednak z Andrew Yangiem, który kandydował na prezydenta, i jedną z rzeczy, które mi powiedział, było: „Co to właściwie oznacza ta jednorazowa płatność?”. W rzeczywistości czek nie dotarłby przez dłuższy czas .